Firmy zajmujące się wykrywaniem podsłuchów chętnie powołują się na „analizę tła
elektromagnetycznego". Rzadko wyjaśniają, co to właściwie znaczy i skąd bierze się wniosek, że
nadajnik jest w tym, a nie innym pokoju. Poniżej pokazujemy to na rzeczywistym odczycie.
Dlaczego jeden pomiar niczego nie rozstrzyga
Przestrzeń elektromagnetyczna wokół nas nie jest pusta. W typowym biurze analizator widma
odczytuje około dwóch tysięcy sygnałów — stacje bazowe, Wi-Fi, radiotelefony, elektronika
budynku, nadajniki z sąsiednich lokali. Zdecydowana większość z nich jest całkowicie normalna.
Pojedynczy pomiar w jednym pokoju daje więc listę sygnałów, ale nie odpowiada na pytanie, który z
nich jest podsłuchem. Detektor pola, który po prostu „piszczy" przy silniejszym sygnale, tym
bardziej tego nie rozstrzygnie.
Na czym polega analiza tła
Procedura opiera się na porównaniu, a nie na pojedynczym odczycie:
- Pomiar w każdym badanym pomieszczeniu osobno. Każdy pokój dostaje własne widmo.
- Pomiar odniesienia w przestrzeni neutralnej — w pewnej odległości od badanego obszaru.
To punkt kontrolny: pokazuje, jak wygląda tło, którego nie generuje sprawdzany lokal. - Zestawienie wszystkich widm na jednym ekranie. Dopiero teraz widać różnice.
Jeżeli w badanej przestrzeni pracuje nadajnik podsłuchowy, na konkretnej częstotliwości pojawia
się sygnał, którego moc jest różna w każdym pomieszczeniu. Największa będzie tam, gdzie
nadajnik faktycznie się znajduje — bo moc sygnału maleje z odległością od źródła.
Przykładowy odczyt

Na powyższym zrzucie z analizatora widma OSCOR Green widać trzy przebiegi zarejestrowane w tym
samym paśmie: pomiar bieżący oraz zapisane widma dwóch pomieszczeń. Wszystkie pokrywają się
niemal idealnie — poza jednym miejscem.
Na częstotliwości 170,245138 MHz stoi wyraźny pik, obecny we wszystkich odczytach, ale o
różnym poziomie mocy. Różnica między pomieszczeniami wynosi tu kilkanaście decybeli. To nie
jest przypadkowa emisja z zewnątrz — gdyby sygnał pochodził spoza budynku, jego poziom byłby
zbliżony w każdym pokoju.
Wniosek z tego odczytu jest jednoznaczny: w badanej przestrzeni pracuje nadajnik na częstotliwości
170,245138 MHz, a znajduje się w pomieszczeniu, w którym zarejestrowano najwyższy poziom.
Od wskazania pomieszczenia do znalezienia urządzenia
Analizator wskazał pokój i dokładną częstotliwość pracy — to jeszcze nie jest koniec czynności.
Do fizycznego zlokalizowania nadajnika używamy ręcznego analizatora Spectran V5 z anteną
kierunkową HyperLOG. Znajomość częstotliwości pozwala ustawić bardzo wąskie pasmo obserwacji,
co radykalnie skraca poszukiwanie, a laserowy wskaźnik zamocowany na antenie pokazuje kierunek, z
którego przychodzi sygnał.
Warto dodać, czego ta metoda nie wykryje: urządzeń, które nic nie emitują — dyktafonów i
mikrofonów przewodowych. Do nich potrzebny jest
detektor złącz nieliniowych, reagujący na samą obecność
złączy półprzewodnikowych.
O co pytać wykonawcę
Jeżeli zlecasz sprawdzenie pomieszczeń, zapytaj wprost, czy pomiar obejmie każde pomieszczenie
osobno oraz punkt odniesienia poza badanym obszarem, i czy dostaniesz wydruki widm w
raporcie. To pytania, na które rzetelny wykonawca odpowiada bez wahania — więcej wskazówek w
poradniku jak zweryfikować firmę wykrywającą podsłuchy.
Sprawdzenie pomieszczeń wyceniamy od 40 zł/m² — zobacz cennik lub zadzwoń:
501 159 903.
